Logowanie

Moda na czterech łapach - zaprojektuj ubranko dla psa!

Pocieszyciel i przygoda z duchami

24 styczeń 2011

Misiu doskonale wyczuwa, kiedy mam minorowy nastrój. Czasami się to zdarza, jak każdemu zresztą. Dziś jednak przyszedł do mnie, wskoczył na łóżko i popatrzył na mnie swoimi mądrymi złotymi oczami, zupełnie jakby chciał mi powiedzieć: "nie martw się, przytulę się do ciebie i poczujesz się lepiej". Psia miłość stale mnie zadziwia. Misiek potrafi cały dzień przeleżeć w swoim miejscu przy drzwiach, z rzadka okazując mi uwagę - ot, indywidualista. Niekiedy jednak przychodzi do mnie sam, nieproszony, i liże mnie po rękach. Zawsze doskonale potrafi wyczuć ten moment, kiedy potrzebuję poczuć jego ciepło przy swoim boku. Kochane stworzenie. Bezwarunkowa miłość, nie zważająca na to czy posprzątałam w mieszkaniu, czy mam umyte zęby lub czy przygotowałam się do zajęć. Dla Miśka zawsze będę jego kochaną panią. W zdrowiu i w chorobie, dopóki śmierć nas nie rozłączy... Ślubna przysięga tak naprawdę pasuje tylko do psów, nie sądzicie? W naszym ludzkim świecie zdarza się, że miłość gaśnie jak zwiędnięty kwiat. A psia miłość będzie nam towarzyszyć zawsze, bez względu na nasz wygląd, zarobki, status społeczny i inne bzdury...
Nawet teraz Misiu siedzi przy mnie i spogląda ciekawie na to, co piszę.
A teraz druga, może ciekawsza część. Siedziałam dziś w południe na kanapie, paląc leniwie papierosa, a śpiący Misiek zajmował sporą część dywanika w korytarzu. Nagle usłyszałam potworny łomot - ktoś dobijał się do drzwi. Misiek natychmiast poderwał się, wystraszony, a ja pobiegłam otworzyć. Wyjrzałam przez wizjer, żeby sprawdzić kto to. Drzwi nadal łomotały.
Klatka schodowa była pusta.
Misiek chodził potem niespokojnie po mieszkaniu, dopóki nie zabrałam go na spacer do parku, gdzie mógł pobiegać żwawo jak za dawnych czasów, gdy był jeszcze młodym psiakiem.
Dziwny dzień...

Komentarze

Komentarz?

Załóż konto i/lub zaloguj się by skomentować ten wpis